niedziela, 2 czerwca 2013

Marcowo - kwietniowe zakupy kosmetyczne + LE Vintage District Essence

Znów mam kosmiczne zaległości blogowe. Ale to nic, bo w najbliższym czasie pomysłów na posty nie będzie brakować: kolejna zniżka -40%  w Rossmannie (tak, znów wpadłam w sidła wyprzedaży :P), paczki ze sklepu annacosmetik (KLIK), Yves Rocher i ebay.com, nowe buty, etc.

W marcu wyczyściłam swój studencki portfel (nie mówiąc już o karcie kredytowej :P) do cna. W poprzednim poście pokazywałam wam moje zakupy ciuchowe, które stały się głównym obciążeniem mojego marcowego budżetu. Kosmetycznie nie poszalałam aż tak bardzo:


W Rossmannnie zdecydowałam się na zakup zachwalanych na blogach płynów do kąpieli Luksja (bo była promocja ;) ). Wzięłam Blueberry Muffin i Lemon Pie - oba przecudnie pachną, choć z wydajnością już gorzej (używałam ich jak żeli pod prysznic). Mimo to uważam, że warto się im przyjrzeć, chociażby ze względu na 'jadalny' zapach. :) Oprócz płynów Luksji kupiłam jeszcze jabłkowo-waniliowy płyn Isana, żel pod prysznic oraz mydło w płynie o zapachu bzu i orchidei tej samej marki. Zaopatrzyłam się również w biedronkowy micel (który ponoć produkuje nasza rodzima Tołpa) - pokochałam go od pierwszego użycia! Doszły mnie słuchy, że ma zniknąć ze sklepów, więc trzeba się będzie wybrać na większe zakupy i porobić zapasy. :D



Jako lakieroholiczka nie mogłam też nie kupić blogowych lakierów Wibo. ;) Wybrałam kolory od Miratell - Mglista Poświata i Gosi - Blue Lake oraz nowość z regularnej kolekcji - nr 482.


A to mini-zakupy rossmannowo-naturowo-lidlowe. :P Płyn Luksja Caramel Waffle - idealny karmelek! Kolejny blogowy lakier Wibo - tym razem Peaches & Cream od Oleśki, rabarbarowy żel pod prysznic Kamill, do którego zakupu zachęciła mnie Atqa (post - KLIK) oraz perfumy z Lidla - Suddenly Madame Glamour, o których pisałam TU.

Na cocolita.pl zamówiłam paletki Sleek Ultra Mattes: V1 Bright i V2 Darks. Są obłędne! I ♥ Sleek!




Na koniec zostały jeszcze książki:


'Spadkobiercy', 'Poradnik pozytywnego myślenia' i 'Savages' - znak.com.pl. Trylogia Haruki Murakami - muzaklub.com, '40 prac badawczych, które zmieniły oblicze psychologii' - gwp.pl. Reszta książek pochodzi ze stacjonarnej księgarni Weltbild.


'Kwiaty na poddaszu', 'Azazel'- księgarnia Weltbild, 'Pamiętam, jak biegłem' - książkowy outlet, 'Drań na kanapie' - E.Leclerc. Pozostałe książki - znak.com.pl.

Kwiecień - kosmetyki:



Sól do kąpieli z Morza Martwego firmy Apis i krem do stóp Len Eva Natura to prezenty od mamy. :) Reszta to typowe uzupełnienie braków - tonik ogórkowy Ziaja i podkład Maybelline Affinitone w odcieniu nr 14 Creamy Beige. Jako gratis do zakupu podkładu dostałam sznurkową bransoletkę z logiem New York Fashion Week - delikatnie mówiąc nie jest zachwycająca, ale czego oczekiwać od bransoletki dołączonej do średniopółkowych kosmetyków? :D

W Naturze zastałam limitkę Vintage District od Essence. Polowałam na nią odkąd zobaczyłam zapowiedzi na blogach, więc do koszyka powędrowało sporo rzeczy:



Róż 01 It's Popul-art, urocze cienie w kolorowe 'ciapki': niebieski 02 Shopping@Portobello Road i szary 03 Get Arty oraz żelowy eyeliner 01 Shopping@Portobello Road podpatrzony u Mallene  - KLIK.

Nie mogło zabraknąć lakierów:


Od lewej:
1. szarak - Get Arty
2. niebieski - Shopping@Portobello Road
3. przykurzony, stonowany róż - Antique Pink
4. stonowany pomarańcz - Vintage Peach.

Moje pierwsze Essie z e-kobieca.pl:


Od lewej:
1. Spaghetti Strap
2. Cascade Cool
3. Bikini So Teeny
4. Navigate Her
5. Action (wykończenie matowe, 'plastikowe')

No i Essie mnie ma, zakochałam się - kolory, formuła, pędzelek: idealne. Chciałam jedynie wypróbować, a chyba nie skończy się na 5 sztukach ;) 

Kwietniowy zakup książkowy:


2 pakiety Czarnej Serii Camilli Läckberg kupione podczas promocji -50 proc. w sklepie wydawnictwa czarnaowca.pl. Polecam zaglądanie tam, ponieważ co jakiś czas robią duże promocje i książki można dostać po naprawdę atrakcyjnych cenach.



sobota, 23 marca 2013

NEW IN: marzec - ciuchy & dodatki

Po raz pierwszy postanowiłam pochwalić się tutaj zakupami 'ubraniowymi'. Na nieszczęście mojego portfela uwielbiam kupować ciuchy, dodatki, biżuterię, etc. Nie mam wyraźnego, spójnego stylu - jednego dnia mogę wyjść z domu ubrana w dziewczęcą sukienkę, zaś następnego założyć sportową bluzę i snapbacka. Mimo to dokładnie wiem jakie rzeczy mi się podobają, a jakie nie - i nawet jeśli coś jest modowym przebojem, a kompletnie mi się nie podoba - to nie ma szans żebym to kupiła.

W marcu zrobiłam dość pokaźne zakupy, odbijając sobie dość długą przerwę w nabywaniu nowych ubrań. Dużo rzeczy kupiłam przez Internet, polecam taką formę zakupów - bardzo często możemy dostać wymarzone ciuchy po znacznie tańszej cenie niż w sklepach stacjonarnym. Poza tym sieć to kopalnia niepowtarzalnych i niebanalnych rzeczy, których na próżno można by szukać w galeriach handlowych.

Na początek łupy z Allegro:

1. Bordowa bejsbolówka, Gina Tricot

źródło zdjęcia: allegro.pl/użytkownik sklepawanti


Świetna, niedroga (ok. 40 zł z przesyłką) bluza. Na bejsbolówkę w tym kolorze miałam ochotę już dawno. Zamówiłam S i niestety, okazała się za mała, ale sprzedawca bez problemu wymienił ją na większy rozmiar.

2. Sukienka z motywem wilka i ćwiekami, Primark Atmosphere

źródło zdjęcia: allegro.pl/ użytkownik ciuszekUK

Kocham wilki, lubię sukienki/bluzki z printami w takim stylu - więc ten model musiał być mój! :) Szkoda tylko, że ćwieki są przyklejone, a nie przyszyte - mam nadzieję, że będą się trzymać i nie odpadną w praniu.

3. Żółta neonowa czapka

źródło zdjęcia: allegro.pl/użytkownik charlizemystery

Neonowa czapka od Karo z bloga charlize-mystery.blogspot.com. Wykonana w 100 proc. z wełny, rękodzieło. Piękna! :)

4. Okulary-kujonki, Primark Opia

źródło zdjęcia: allegro.pl/użytkownik

źródło zdjęcia: allegro.pl/użytkownik

Z racji tego, że w końcu się przełamałam i mam w planach zamówienie sobie okularów (dotychczas na okrągło nosiłam soczewki kontaktowe), chciałam na próbę kupić sobie zerówki i sprawdzić jak się będę czuła nosząc na nosie 'szkiełka', a także jaki kolor oprawek najbardziej będzie mi pasował. Jak na razie noszą się całkiem ok, chociaż przyznaję, że trzeba się przyzwyczaić.

4. Snapback, Crooks & Castles

źródło zdjęcia: allegro.pl/użytkownik kotgarfild1

Ostatnio mam 'fazę' na takie czapki, to chyba wpływ przeglądania bloga MAFFASHION. ;) Bardzo odpowiada mi taki sportowo-streetowy styl.

5. T-shirt 'Kot Cyklista', Martiszu Ludvikez dla koteria.org.pl

źródło zdjęcia: allegro.pl/użytkownik koteria_org_pl

Rozbrajający t-shirt z nadrukiem rysowniczki Martiszu Ludvikez dla środka kotów miejskich w Warszawie. Dowiedziałam się o całej inicjatywie przeglądając profil Arbuza, przygarniętego z Koterii kota artystki. Gorąco zachęcam do zakupu tworzonych przez nią koszulek, nabywając fajny t-shirt pomagamy potrzebującym kotom - 100 proc. zysku ze sprzedaży idzie na konto ośrodka.


1. Dwukolorowe rurki w pasy:

źródło zdjęcia: mosquito-sklep.pl

2. Czarna ołówkowa spódnica z zamkami

źródło zdjęcia: mosquito-sklep.pl

Znana z wielu blogów polska marka Mosquito. Jakość wykonania rewelacyjna. Polecam! :)


Dots Pom Beanie

źródło zdjęcia: misbhv.com

źródło zdjęcia: misbhv.com

Flagowa marka streetowa z Krakowa, mająca status niemal kultowej. Rzeczy w krótkich, limitowanych seriach, czyli 'kto pierwszy, ten lepszy'. ;) Nie znajdziecie jej idąc do centrum handlowego, dostępna tylko w sklepie on-line bądź w jednym z 3 miast: Londynie, Krakowie i Warszawie.


Streets Cats Gang Leo Beanie


źródło zdjęcia: shop.thehiveclothing.eu

Kolejna niszowa marka, ubrania również w limitowanych edycjach. Czapka urzekła mnie zadziornym napisem i połączeniem leopardziego wzoru z czernią.


Bordowa bluza 'I play for respect'

źródło zdjęcia: flyhighstore.pl
Ta bluza również od jakiegoś czasu była na mojej wish-liście. Na żywo jest milion razy ładniejsza niż na zdjęciach. :D


Kozaki Lan-Kars czerwony aragosta

źródło zdjęcia: gamabuty.pl


Do zakupu tych butów zbierałam się dobre 1,5 roku. W końcu w decyzji pomogła mi mama, sponsorując cały zakup w ramach zaległego prezentu imieninowego. ;) Do tego teraz można je zamówić 35 zł taniej! Strasznie się cieszę, bo eleganckie, skórzane kozaki zawsze są na czasie - to klasyka w szafie każdej kobiety.


1. Czapka 'Rysy' czerwona

źródło zdjęcia: pantuniestal.com


2. T-shirt 'Kompot'

źródło zdjęcia: pantuniestal.com

źródło zdjęcia: pantuniestal.com


Łódzka marka bawiąca się estetyką PRL-u. Zaczepne, ironiczne hasła, bazujące często na  języku starych reklam na nowoczesnych w formie t-shirtach czy bluzach - to esencja Pan Tu Nie Stał.



1. Granatowa kurtka bejsbolówka

źródło zdjęcia: house.pl

Kurtka upolowana podczas trwania promocji -30% z okazji Dnia Kobiet. Jak na sieciówkę - bardzo dobra jakość wykonania. Teraz czekam na wiosnę! :)

2. Miętowe kolczyki-kokardki


źródło zdjęcia: house.pl


Czekam jeszcze na paczki z:

1. romwe,com (ćwiekowany snapback)

źródło zdjęcia: romwe.com

2. Mosquito (kurtka)

źródło zdjęcia: mosquito-sklep.pl

3. Are You Fashion (sukienki)

źródło zdjęcia: areyoufashion.com

źródło zdjęcia: areyoufashion.com

czwartek, 21 marca 2013

Styczniowo-lutowe denko

Dawno nie było tu takiego posta, ba - w ogóle nie było żadnego, pora więc się nieco zrehabilitować. ;)


W styczniu nie odnotowałam spektakularnej ilości zużytych kosmetyków, denko ujrzały głównie buteleczki wód toaletowych/perfumowanych:

1. Avon, Bond Girl 007 EDP - na początku zapach brzoskwini i jaśminu, z czasem do głosu dochodzi piżmo i nuty drzewne. Bardzo ładny zapach, jeżeli będę mieć okazję - na pewno ponownie kupię.

2. Yves Rocher, So Elixir EDP - bergamotka, róża damasceńska, jaśmin, paczula, bób tonka, ekstrakt kadzidła. Cudo! Kojarzy mi się z taką intymną, bieliźniano-sypialnianą scenerią, niezwykle kobiecy. Z Yves Rocher najbardziej lubię ich zapachy - długo się trzymają i w promocji nie kosztują fortuny.

3. LIDL, Suddenly Madame Glamour EDP - dupe Coco Mademoiselle by Chanel, pisała o nich Agnieszka z agisboutique.blogspot.com. Czy perfumy z dyskontu za niecałe 17 zł mogą być dobre jakościowo? Ależ tak! :) Zapach trzyma się długo, nie znika po kąpieli, do tego idealnie naśladuje luksusowy pierwowzór.

4. iWear, All in 1 Supreme - płyn do.. pielęgnacji soczewek. ;) A co tam, też kosmetyk! :D Noszę soczewki już od 7 lat, używałam różnych płynów - ale ten jest wg mnie najlepszy: bardzo dobrze spełnia swoją rolę i jest niedrogi.


























5. Garnier Ultra Doux, szampon do włosów z tendencją do przetłuszczania się 'Kwiat lipy' - lubię tę serię Garniera. Kwiat Lipy również mnie nie zawiódł, dobrze oczyszcza, a przy tym nie wysusza włosów. Do tego ma ciekawy zapach. :)

6. Rossmann, Alterra, Haarkur Granatapfel & Aloe Vera - maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych 'Granat i aloes' - kultowa już maska, mnie również dobrze służyła. Jedyny minus to fakt, że nałożona na krótki czas nie daje oczekiwanych rezultatów, włosy są takie jak po nałożeniu zwykłej odżywki. Dopiero po ok. 1 h trzymania maski widać znaczącą różnicę w ich wyglądzie -  są wtedy jak po profesjonalnym zabiegu w salonie fryzjerskim. :)

7. Radox, żel pod prysznic Refresh - żel z eukaliptusem i olejkami cytrusowymi. Strasznie się męczyłam żeby go zużyć do końca, nawet mój chłopak nie chciał go używać. Musiałam być otumaniona, że wzięłam go do koszyka z półki w Naturze. Zapach jest okropny - tania, chemicznie zalatująca woda kolońska dla faceta. Bleah, nigdy więcej.

























8. Rossmann, Isana Med, krem do rąk z panthenolem - kolejny bubel. Nie nawilżał, a tym bardziej nie regenerował skóry dłoni. Do tego okropny zapach. Dobrze, że go wycofali, mam nadzieję, że jego następca (z olejkiem z wiesiołka) jest lepszy.

9. Avon, Foot Works, Beach Treats Sea Salt Foot Scrub - dość przyjemny peeling do stóp, jednak ja wolę mocniejsze zdzieraki. Na plus dodatek naturalnego 'piasku'.

10. Garnier, Mineral Deodorant, Invisiclear 48h - przy okazji poprzedniego 'denkowego' posta pisałam, że nienawidzę sztyftów i kulek. Ten dostałam w prezencie, a że nie lubię wyrzucać kosmetyków - zużyłam, ale przez baaardzo długi okres czasu. Nie cierpię tej lepkiej wartwy po użyciu sztyftów, fuj. Poza tym - wbrew zapewnieniom producenta zostawiał ślady na czarnych ubraniach. Działanie antyperspiracyjne ok.

11. Rossmann, Isana Hair, spray termoochronny - 'dobry i tani, tani i dobry'. ;) Ponoć posiada identyczny skład jak 2x droższy spray Gliss Kur. Do jego zalet - oprócz ochrony włosa - można doliczyć przyjemny, owocowy zapach.

Luty stanowczo był lepszym miesiącem jeśli chodzi o zużycia kosmetyczne:



Dna sięgnęła duuuża ilość żeli pod prysznic, głównie Original Source:



1. Original Source, Lemon & Tea Tree Shower - pisałam o nim tutaj.

2. Original Source, Orange & Liquorice Shower (pomarańcza z lukrecją) - żel z limitowanej, zimowej kolekcji. Spodobał się na tyle, że wszedł do stałej oferty marki. Zapach ciekawy, taki pomarańczowy cukierek. :)

3. Orignal Source, Lime - pisałam o nim tutaj.

4. Original Source, British Strawberry Shower - pisałam o nim tutaj.

5. Original Source, Plum & Maple Syrup Shower (śliwka i syrop klonowy) - drugi z zimowej limitki. Spodobał mi się bardziej niż jego pomarańczowy brat. Chyba nie ma podobnego żelu na rynku, fajnie gdyby został w stałej ofercie.

6. Original Source, Spearmint Shower - żel z letniej kolekcji limitowanej. Między nim a mną istniała typowa relacja love-hate. :P Jednego dnia go kochałam, zaś następnego wzdrygałam się na sam jego widok. :D Jedno trzeba mu przyznać: to mocna mięta. :)






7. Garnier Ultra Doux, szampon oczyszczający 'Cytryna i biała glinka' - świetny! Duża zawartość glinki, zero silikonu. Idealny do zmywania z włosów olejów czy dużych ilości kosmetyków do stylizacji.

8. Syoss, Color Protect, Conditioner - jako odżywka: koszmarek. Nawet po długim spłukiwaniu włosów, a następnie po ich wysuszeniu - dosłownie lepiły się. Za to jako balsam do golenia nóg - idealna! :D

9. Original Source Orange Oil and Ginger Bath Foam - z racji tego, że nie mam wanny - płyny do kąpieli robią mi za żele pod prysznic. ;) Ta pomarańcza doprawiona imbirem jest idealna podczas porannego prysznica w zimny dzień, kiedy samo wychylenie nosa spod kołdry jest nie lada wyzwaniem. Przyjemnie rozgrzewa i upaja zapachem. :)

10. Isana, Creme Dusche Kokos - po prostu: kokosowy żel pod prysznic. :)





11. Avon, Advance Techniques, Winter Restore, szampon regenerujący na zimę - jakoś polubiłam się z tym szamponem. Nie sprawiał problemów przy spłukiwaniu, włosy po nim były przyjemne w dotyku, sypkie i odrobinę sztywniejsze, co ułatwiało ich prostowanie. Szkoda, że to wycofana edycja.

12.  Rexona Women, Sexy, Fragrance Collection Deodorant - bardzo lubię ten wariant Rexony. Daje odpowiednią ochronę i przy tym świetnie pachnie.

13. Green Pharmacy, szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się 'Nagietek lekarski' - to jeden z moich ulubionych szamponów bez zawartości silikonów. Ma przyjemny, ziołowy zapach, włosy po umyciu aż piszczą przy dotyku. :P Odpowiedni przed zastosowaniem maski lub cięższej odżywki.


14. BeBeauty, Micelarny żel do mycia i demakijażu - mój fawory jeśli chodzi o żele do mycia twarzy. Super oczyszcza cerę z resztek makijażu, brudu, kurzu i sebum. Mój biedronkowy namber łan! :D

15. Bourjois, Micellar Cleansing Water - bardzo dobry płyn micelarny. Nie zostawia lepkiej warstwy, skóra jest dokładnie oczyszczona. Wydajny.

16. Maybelline, podkład  Affinitone, nr 14 Creamy Beige - pisałam o nim tutaj.

17. Rossmann, Synergen, korektor przeciw wypryskom, nr 01 Vanilla - kolejne odkrycie z Rossmanna. W życiu nie miałam lepszego korektora! Kryje wszystko, nawet siniaki czy mocno czerwone wypryski. Świetnie współpracuje z podkładami i nie tworzy przy tym maski. Jak mi go wycofają, to pojadę protestować do samych Niemiec! :D

Czy ktoś chce baardzo 'przeterminowane' denko pażdziernik/listopad? :D

czwartek, 21 lutego 2013

Zakupy z ostatnich 2 tygodni - Biedronka, Lidl, Rossmann, Natura + wygrana w konkursie WIBO

W ciągu 2 ostatnich tygodni zdarzyło mi się kilkukrotnie odwiedzić Biedronkę i Lidla wyłącznie w celach zakupów kosmetycznych. Jak pewnie wiecie, w Biedronce można było obkupić się w fajne zestawy kosmetyczne w ramach oferty walentynkowej. Na temat samego święta nie będę się wypowiadać, bo niezbyt go lubię, ale sama oferta owadziego dyskontu była bardzo kusząca. Polowałam przede wszystkim na zestawy żeli pod prysznic Original Source za 10,99 zł oraz na natural spray Fruity Rhythm Adidas.

 Z mojej krótkiej listy udało mi się dorwać jedynie żele OS: limonkowy i cytrynowy. Aby się pocieszyć kupiłam lakier do paznokci Virtual z serii Fashion Mania w ciekawym kolorze, balansującym pomiędzy kobaltem a fioletem. Hmm.. chyba mam słabość do wszelkich niebieskich odcieni. ;) Dodatkowo do mojego koszyka trafiły: saszetki zapachowe trawa cytrynowa, kiczowata świeczka o zapachu magnolii oraz woda toaletowa BE 4 ME o pojemności 15 ml, która, notabene zrobiła furorę w blogosferze, a wszystko przez fakt, że pachnie identycznie jak słynne jabłuszko, czyli Donna Karan Be Delicious.
W Lidlu zakupiłam zmywacz do paznokci z pompką, ponieważ ten, który miałam zaginął w tajemniczych okolicznościach. :D Cien by Lidl jak na razie sprawuje się dobrze, zobaczymy jak poradzi sobie z brokatami.
Rossmannowy zakup - lakier do włosów ISANA Volume Up. W Drogerii Natura trafiłam zaś na przeceniony czarny błyszczyk Essence dający efekt wampa, na którego zakup miałam ochotę już dawno temu.

























Trochę kultury: książka 'Drań na kanapie' i 'Czarny Łabędź' na DVD ( wyprzedaż książek w E. Leclerc oraz filmów w Tesco). :)


























Komiksowa subskrypcja od Marvela. :)



























Przyszła też oczekiwana paczka - wygrana w facebookowym konkursie WIBO. Zadanie polegało na podaniu trzech propozycji kosmetyków jakie mogłyby się pojawić w ofercie marek WIBO i Lovely. Zaproponowałam: 1. bezbarwny matujący Top Coat, 2. transparentny puder finiszujący (coś jak Vichy Dermablend Fixateur Poudre) oraz 3. matową pomadkę (jako wzór podałam najnowszą kolekcję Rimmel by Kate). Baaardzo się cieszę, że moje pomysły spodobały się ekipie Wibo, teraz czekam na wprowadzenie któregoś z nich w życie. ;)

A oto i moja nagroda: 8 lakierów do paznokci Lovely - kolekcja Must Have, 2 linie: Optimistic oraz Naturalist. Wszystkie piękne :)


























Must Have Naturalist (od prawej):
03 - zgaszony, przykurzony niebiesko-zielony
05 - bardzo jasna, rozbielona szarość
06 - rozbielona rudość :)
08 - leśna jasna zieleń


























Must Have Optimistic (od prawej):
07 - ciemny niebieski, a'la chabrowy
01 - zieleń wpadająca w turkus
02 - pomarańczowa czerwień
04 - zdecydowany róż


niedziela, 10 lutego 2013

Styczniowe zakupy kosmetyczno-książkowe

Styczeń upływał mi na przemian: pod znakiem intensywnej nauki (sesja!) i spotkań towarzyskich. Przez to miałam niewiele czasu (jak i pieniędzy :D) na planowanie jakichkolwiek zakupów, nie licząc oczywiście produktów spożywczych. :P

Mając pokaźne zapasy kosmetyczne - zarówno kolorówki, jak i pielęgnacji - nie musiałam kupować praktycznie niczego. Fakt, promocje w drogeriach i sklepach on-line kusiły, ale zdołałam się powstrzymać - z czego jestem niezmiernie dumna. :)

Będąc w H&M, podczas wybierania prezentu urodzinowego dla przyjaciółki, (notabene - kosmetycznego, a jakże! :)) w oko wpadł mi lakier Come Along With Me. Odcień - ciemny turkus, w buteleczce zauważalne są połyskujące drobinki, ale na paznokciach to typowy krem.


Korzystając z promocji na znak.com.pl, moja biblioteczka wzbogaciła się o kilka wymarzonych pozycji, m.in. książki Eduardo Mendozy, biografie - Marilyn Monroe i Coco Chanel oraz osławioną 'Trylogię Nowojorską' Austera. W Weltbildzie, oprócz kilku spontanicznych zakupów, udało mi się upolować książkę 'Jeden dzień', do lektury której zachęcił mnie Andrzej z jestkultura.pl. Polowałam na nią chyba cały miesiąc, nie tracąc nadziei, że będzie jeszcze dostępna - i w końcu pewnego poranka udało się. :) Dodam, że kosztowała całe 9,90 zł. :D




środa, 16 stycznia 2013

Grudniowe zakupy kosmetyczne, limitka Breaking Dawn part II Essence + nowe nabytki książkowe

W grudniu nie poszalałam z zakupami kosmetycznymi, być może było to spowodowane malutkimi wyrzutami sumienia za listopadowy szoping. ;) Co więc zasiliło moje półki? Promocją na żele Original Source skutecznie skusił mnie Rossmann (który to już raz uległam :D):


Wybrałam truskawkę, limonkę, cytrynę, czekoladę & pomarańczę oraz zimową edycję limitowaną - pomarańczę & lukrecję. Na zdjęcie nie załapała się druga z limitki: śliwka & syrop klonowy, która dołączyła do swych 'braci' kilka dni później. ;) Co sądzę o tej SE? Pierwszy minus: brak silikonowego 'niekapka', co producent uzasadnia troską o środowisko. Oczywiście, można użyć korka od zużytej butelki standardowych wersji OS, o czym pisała Orlica, ale przecież nie zawsze mamy do dyspozycji zachomikowane stare opakowania. A bez tego silikonowego cuda żel pięknie rozlewa się po półeczce pod prysznicem, nawet jeśli jest domknięty i stoi jak 'pan producent przykazał'..
Zapach? Ok, ale 'szału nie ma'. :D Z dwóch limitowanych gagatków podoba mi się śliwka, tylko, że ta dodatkowa nuta zapachowa kojarzy mi się bardziej z cukierkami anyżowymi, a nie syropem klonowym - ale pewnie się nie znam. :D

W grudniu w Naturach pojawiła się też kolejna część wampirzej limitki Twilight Breaking Dawn od Essence. Oczywiście, nie była bym sobą, gdybym czegoś z niej sobie nie kupiła. ;) Zaskoczyłam samą siebie i nawet nie spojrzałam w stronę lakierów, co mi się rzadko zdarza. Wzięłam tylko róż 01 Renesmee red. Oczywiście róż ma jednolity kolor, smugi to wina odbicia światła. :/


Przed samymi Świętami wykorzystałam 3 karty zniżkowe do H&M, które były dołączone do grudniowego wydania magazynu Glamour. Jedna karta uprawniała do 20 zł zniżki, pod warunkiem, że kwota zakupów wynosiła minimum 50 zł. W ten sposób łącząc karty udało mi się ustrzelić wymarzoną kieckę na Sylwestra, a do tego jeszcze buty, torebkę i przepiękny lakier: Stay Golden - złoty drobny brokat i sześciokąty w przezroczystej bazie. Niby nic skomplikowanego - a jaki efekt!
Swatche tutaj. A propos brokatów, to postaram się w najbliższym czasie przedstawić na blogu moją lakierową kolekcję bling-bling. ;)

Czas na zupełnie niekosmetyczną część dzisiejszego posta, czyli książki. Będąc dzieckiem, zamiast wypasionej Barbie wolałam dostać książkę. Dzięki mojej pasji w wieku 10 lat dorobiłam się krótkowzroczności, ale na szczęście dla mnie - istnieją soczewki kontaktowe. ;) Jako piętnastolatka zaczytywałam się w powieściach Orwella i Vonneguta. Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie dzięki czytaniu jestem dzisiaj taką, a nie inną osobą. Z żalem muszę przyznać, że obecnie więcej czasu spędzam surfując po Internecie, niż pochłaniając literaturę, ale nadal kiedy wciągnie mnie świat jakiejś książki, to nie wychylę nosa, zanim nie zamknę jej ostatniej strony. :D

Lubię kupować i gromadzić książki, patrzeć z dumą na półki uginające się pod ciężarem stron, na których zapisane są czyjeś myśli. Lubię wziąć do ręki jedną z ulubionych powieści, otworzyć na stronie z zakreślonym cytatem, chwilę pomyśleć. Przeczytać ponownie, a po skończeniu jeszcze kolejny raz,a następnie odłożyć z szacunkiem na należne jej - honorowe - miejsce.

'Jaram się' też komiksami, a tę miłość do nich zaszczepił we mnie tata, kupując mi  komiks z Kapitanem Ameryką. Cóż to było za przeżycie dla dzieciaka, jakim wtedy byłam! Zakochałam się bez pamięci. :)

Mimo mojej silnej fascynacji Batmanem, ulubioną komiksową 'stajnią' będzie zawsze Marvel. Dlatego, kiedy przeczytałam gdzieś na nerdowskich stronach (:D), że Hachette Polska ma wydać najbardziej znane i cenione zeszyty Marvela w przepięknej albumowej oprawie, na kredowym papierze - oczywiście musiałam je dostać w swoje łapki. :)


























Nowości w mojej biblioteczce to głównie łupy wyprzedażowe z Weltbildu. Mimo dość wysokich cen regularnych, podczas wyprzedaży sezonowych można trafić tam na perełki przecenione do 9,90 zł, a niektóre egzemplarze nawet do 5-6 zł. Jak przeczytałam ostatnio, mają zamiar likwidować całą sieć, więc w księgarniach stacjonarnych trwa obecnie wyprzedawanie całego asortymentu i rabaty do 90%. Koniecznie to sprawdźcie, ja widziałam wczoraj w swoim Weltbildzie 'Cyrk nocy' za 14,99 zł,  gdzie na ich stronie za tę książkę widnieje cena 34,90 zł. :)

Ostatnia książka na szczycie stosiku to 'Niezłomny'. Kupiłam ją na kumiko.pl i serdecznie polecam Wam tam zakupy! Czy kiedykolwiek kupując w księgarni internetowej dostaliście ładniej zapakowaną książkę?:

Na odwrocie białej karteczki są podziękowania za zakupy, odręcznie (!) napisane przez panią Małgosię, właścicielkę księgarni. Pełen profesjonalizm! :)


I to już wszystkie zakupy. Teraz ostrzę sobie ząbki na kolejne książkowe i kosmetyczne cuda - więc niedługo spodziewajcie się kolejnego posta zakupowego. ;)