czwartek, 21 marca 2013

Styczniowo-lutowe denko

Dawno nie było tu takiego posta, ba - w ogóle nie było żadnego, pora więc się nieco zrehabilitować. ;)


W styczniu nie odnotowałam spektakularnej ilości zużytych kosmetyków, denko ujrzały głównie buteleczki wód toaletowych/perfumowanych:

1. Avon, Bond Girl 007 EDP - na początku zapach brzoskwini i jaśminu, z czasem do głosu dochodzi piżmo i nuty drzewne. Bardzo ładny zapach, jeżeli będę mieć okazję - na pewno ponownie kupię.

2. Yves Rocher, So Elixir EDP - bergamotka, róża damasceńska, jaśmin, paczula, bób tonka, ekstrakt kadzidła. Cudo! Kojarzy mi się z taką intymną, bieliźniano-sypialnianą scenerią, niezwykle kobiecy. Z Yves Rocher najbardziej lubię ich zapachy - długo się trzymają i w promocji nie kosztują fortuny.

3. LIDL, Suddenly Madame Glamour EDP - dupe Coco Mademoiselle by Chanel, pisała o nich Agnieszka z agisboutique.blogspot.com. Czy perfumy z dyskontu za niecałe 17 zł mogą być dobre jakościowo? Ależ tak! :) Zapach trzyma się długo, nie znika po kąpieli, do tego idealnie naśladuje luksusowy pierwowzór.

4. iWear, All in 1 Supreme - płyn do.. pielęgnacji soczewek. ;) A co tam, też kosmetyk! :D Noszę soczewki już od 7 lat, używałam różnych płynów - ale ten jest wg mnie najlepszy: bardzo dobrze spełnia swoją rolę i jest niedrogi.


























5. Garnier Ultra Doux, szampon do włosów z tendencją do przetłuszczania się 'Kwiat lipy' - lubię tę serię Garniera. Kwiat Lipy również mnie nie zawiódł, dobrze oczyszcza, a przy tym nie wysusza włosów. Do tego ma ciekawy zapach. :)

6. Rossmann, Alterra, Haarkur Granatapfel & Aloe Vera - maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych 'Granat i aloes' - kultowa już maska, mnie również dobrze służyła. Jedyny minus to fakt, że nałożona na krótki czas nie daje oczekiwanych rezultatów, włosy są takie jak po nałożeniu zwykłej odżywki. Dopiero po ok. 1 h trzymania maski widać znaczącą różnicę w ich wyglądzie -  są wtedy jak po profesjonalnym zabiegu w salonie fryzjerskim. :)

7. Radox, żel pod prysznic Refresh - żel z eukaliptusem i olejkami cytrusowymi. Strasznie się męczyłam żeby go zużyć do końca, nawet mój chłopak nie chciał go używać. Musiałam być otumaniona, że wzięłam go do koszyka z półki w Naturze. Zapach jest okropny - tania, chemicznie zalatująca woda kolońska dla faceta. Bleah, nigdy więcej.

























8. Rossmann, Isana Med, krem do rąk z panthenolem - kolejny bubel. Nie nawilżał, a tym bardziej nie regenerował skóry dłoni. Do tego okropny zapach. Dobrze, że go wycofali, mam nadzieję, że jego następca (z olejkiem z wiesiołka) jest lepszy.

9. Avon, Foot Works, Beach Treats Sea Salt Foot Scrub - dość przyjemny peeling do stóp, jednak ja wolę mocniejsze zdzieraki. Na plus dodatek naturalnego 'piasku'.

10. Garnier, Mineral Deodorant, Invisiclear 48h - przy okazji poprzedniego 'denkowego' posta pisałam, że nienawidzę sztyftów i kulek. Ten dostałam w prezencie, a że nie lubię wyrzucać kosmetyków - zużyłam, ale przez baaardzo długi okres czasu. Nie cierpię tej lepkiej wartwy po użyciu sztyftów, fuj. Poza tym - wbrew zapewnieniom producenta zostawiał ślady na czarnych ubraniach. Działanie antyperspiracyjne ok.

11. Rossmann, Isana Hair, spray termoochronny - 'dobry i tani, tani i dobry'. ;) Ponoć posiada identyczny skład jak 2x droższy spray Gliss Kur. Do jego zalet - oprócz ochrony włosa - można doliczyć przyjemny, owocowy zapach.

Luty stanowczo był lepszym miesiącem jeśli chodzi o zużycia kosmetyczne:



Dna sięgnęła duuuża ilość żeli pod prysznic, głównie Original Source:



1. Original Source, Lemon & Tea Tree Shower - pisałam o nim tutaj.

2. Original Source, Orange & Liquorice Shower (pomarańcza z lukrecją) - żel z limitowanej, zimowej kolekcji. Spodobał się na tyle, że wszedł do stałej oferty marki. Zapach ciekawy, taki pomarańczowy cukierek. :)

3. Orignal Source, Limepisałam o nim tutaj.

4. Original Source, British Strawberry Showerpisałam o nim tutaj.

5. Original Source, Plum & Maple Syrup Shower (śliwka i syrop klonowy) - drugi z zimowej limitki. Spodobał mi się bardziej niż jego pomarańczowy brat. Chyba nie ma podobnego żelu na rynku, fajnie gdyby został w stałej ofercie.

6. Original Source, Spearmint Shower - żel z letniej kolekcji limitowanej. Między nim a mną istniała typowa relacja love-hate. :P Jednego dnia go kochałam, zaś następnego wzdrygałam się na sam jego widok. :D Jedno trzeba mu przyznać: to mocna mięta. :)






7. Garnier Ultra Doux, szampon oczyszczający 'Cytryna i biała glinka' - świetny! Duża zawartość glinki, zero silikonu. Idealny do zmywania z włosów olejów czy dużych ilości kosmetyków do stylizacji.

8. Syoss, Color Protect, Conditioner - jako odżywka: koszmarek. Nawet po długim spłukiwaniu włosów, a następnie po ich wysuszeniu - dosłownie lepiły się. Za to jako balsam do golenia nóg - idealna! :D

9. Original Source Orange Oil and Ginger Bath Foam - z racji tego, że nie mam wanny - płyny do kąpieli robią mi za żele pod prysznic. ;) Ta pomarańcza doprawiona imbirem jest idealna podczas porannego prysznica w zimny dzień, kiedy samo wychylenie nosa spod kołdry jest nie lada wyzwaniem. Przyjemnie rozgrzewa i upaja zapachem. :)

10. Isana, Creme Dusche Kokos - po prostu: kokosowy żel pod prysznic. :)





11. Avon, Advance Techniques, Winter Restore, szampon regenerujący na zimę - jakoś polubiłam się z tym szamponem. Nie sprawiał problemów przy spłukiwaniu, włosy po nim były przyjemne w dotyku, sypkie i odrobinę sztywniejsze, co ułatwiało ich prostowanie. Szkoda, że to wycofana edycja.

12.  Rexona Women, Sexy, Fragrance Collection Deodorant - bardzo lubię ten wariant Rexony. Daje odpowiednią ochronę i przy tym świetnie pachnie.

13. Green Pharmacy, szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się 'Nagietek lekarski' - to jeden z moich ulubionych szamponów bez zawartości silikonów. Ma przyjemny, ziołowy zapach, włosy po umyciu aż piszczą przy dotyku. :P Odpowiedni przed zastosowaniem maski lub cięższej odżywki.


14. BeBeauty, Micelarny żel do mycia i demakijażu - mój fawory jeśli chodzi o żele do mycia twarzy. Super oczyszcza cerę z resztek makijażu, brudu, kurzu i sebum. Mój biedronkowy namber łan! :D

15. Bourjois, Micellar Cleansing Water - bardzo dobry płyn micelarny. Nie zostawia lepkiej warstwy, skóra jest dokładnie oczyszczona. Wydajny.

16. Maybelline, podkład  Affinitone, nr 14 Creamy Beige - pisałam o nim tutaj.

17. Rossmann, Synergen, korektor przeciw wypryskom, nr 01 Vanilla - kolejne odkrycie z Rossmanna. W życiu nie miałam lepszego korektora! Kryje wszystko, nawet siniaki czy mocno czerwone wypryski. Świetnie współpracuje z podkładami i nie tworzy przy tym maski. Jak mi go wycofają, to pojadę protestować do samych Niemiec! :D

Czy ktoś chce baardzo 'przeterminowane' denko pażdziernik/listopad? :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz